• Wpisów:15
  • Średnio co: 88 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 23:01
  • Licznik odwiedzin:3 668 / 1420 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Haloo ! Jest tu ktoś?
Aż rok mnie tu nie było ;o
Zastanawiam się nad skończeniem opowiadania
Ktoś za?
  • awatar aira.: Witaj znów :D zapraszam na rozdanie aira.pinger.pl/m/24240240 :) pozdrawiam :*
  • awatar Catkin ☆: Witaj ponownie! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rozdział 9 "Z czasem wszystko minie.."
Z perspektywy Michellen:
Rankiem obudziłam się pełna nadziei, nadziei na to że jednak wszystko będzie się dało naprawić.. ciągle się łudzę, nie dopuszczam do myśli że wczorajszy dzień i wybuch Axla miał miejsce..Dobrze że mam obok siebie Slasha, jednak ciągle dręczą mnie wyrzuty sumienia przecież to prze zemnie może się rozpaść zespół..Niepotrzebnie tu przyjechałam, powinnam się spakować puki nie jest za późno i wyjechać jak najszybciej..
Z perspektywy Slasha:
Obudziłem się z bólem głowy, znów wczoraj opróżniłem przed snem dwie flaszki Jacka Danielsa, muszę z tym skończyć bo wymyka mi się to z pod kontroli... a w dodatku nasz zespół w sumie już prawie go nie ma Izzego, Duffa i Stevena prawie nie ma, gdzieś się włóczą, Axl raczej nie będzie skłonny do prób a tym bardziej do przebywania w moim towarzystwie, nie wiem jak to dalej będzie, czas pokaże.. Michellen ciągle mam w głowie jej obraz, jej uśmiech, jej spojrzenie nie potrafię tego opisać co do niej czuje.. mam z nią bardzo dobry kontakt i nie chce tego spieprzyć jednak ciągle się męczę, chciałbym jej powiedzieć co do niej czuje ale nie potrafię, zwłaszcza teraz po tym jak Axl tak nawywijał..
Z perspektywy Axla:
Obudziłem się rano nadzwyczaj spokojny, cały gniew i złość ze mnie zeszła, jakim ja jestem palantem, co ja wgl wyrabiam!? Miałem przeprosić Michellen a co zrobiłem? tylko bardziej ją zraniłem, Slash mi tego nie wybaczy pomijając fakt że chyba on też coś do niej czuje.. zniszczyłem wszystko i przez to zostałem przekreślony.. Postanowiłem wyjść, przemyśleć to wszystko dokładnie, ogarnąłem się i poszedłem na pomost, to jedyne miejsce które mnie uspokaja, uwielbiam dźwięk uderzających fal o brzeg, działa to w jakiś sposób na mnie kojąco..
Z perspektywy Michallen:
Po spędzeniu całego poranka w łóżku postanowiłam się się w końcu ogarnąć i przewietrzyć. Wychodząc z domku spostrzegłam na pomoście Axla, stwierdziłam że muszę w końcu się z nim skonfrontować i wyjaśnić to wszystko, nie chce żeby tak zawsze było..
-To moje miejsce- powiedziałam trochę niepewnie obawiając się reakcji Axla.
-Przepraszam- odpowiedział po czym przelotnie spojrzał na mnie, w oczach miał smutek, ogromny smutek, wstał i skierował się w stronę drogi.
-Zaczekaj, musimy pogadać nie możemy zachowywać się jak dzieci- powiedziałam po czym on niepewnie usiadł na swoim miejscu, zaskoczyła mnie jego reakcja.
-Więc.. zdaje sobie sprawę jak bardzo cię zraniłem, tyle razy ci obiecałem że cię nie zranię, będę zawsze przy tobie.. a co zachowałem się jak ostatni kretyn.. - powiedział posmutniałym głosem.
- No nie zaprzeczę.. ale powiedz mi tylko jedno dlaczego wczoraj tak wybuchłeś? No dlaczego?-spytałam.
-Nie wiedziałem co do końca tam robicie.., byłaś i jesteś dla mnie ważna, działasz na mnie jak narkotyk.. jestem strasznie impulsywnym człowiekiem, nie panuje nad swoim gniewem i kiedy się już rozkręcę nie panuje nad tym co mówię i robię..- powiedział i mimowolnie oczy mu się zaszkliły, po raz koleiny zszokowała mnie jego reakcja.
-To akurat wiedziałam od początku naszej znajomości że masz trudny charakter, mogłeś zemną po prostu porozmawiać jak człowiek, szczerze.. bardzo mnie to zraniło, ale jestem człowiekiem który potrafi wybaczać, jedni nazywają to naiwnością a inni znów wiarą w poprawę, nie oczekuj cudów to że ci wybaczam nie oznacza że zapomnę, nie łatwo będzie nam odbudować ta znajomość, ale pamiętaj kolejnej szansy nie będzie, po prostu się spakuje i wyjadę, nie chce żeby prze zemnie zespól się rozpadł, gracie kawał świetnej muzyki i nie pozwolę porzucić wam tych marzeń..
-Jak kolwiek to zabrzmi.. ale obiecuje że tym razem nie dam ciała, nie pozwolę ci stąd tak łatwo wyjechać, może na poprawienie relacji i rozładowanie emocji przyjacielski przytulas?- spytał, a w jego oczach pojawiły się te iskierki które tak uwielbiałam.
-No okey- odpowiedziałam, po czym się lekko zaśmiałam.
Z perspektywy Slasha:
Kiedy wychodziłem z domku, planowałem iść odwiedzić Michellen ostatnio świetnie nam się gada ale kiedy zobaczyłem ją przytulająca się z Axlem na pomoście coś mnie w środku ukuło, poczułem się tak gdybym ją stracił, chyba za długo się wahałem z wyznaniem jej tego co do niej czuje a teraz już wszystko stracone..
----------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest 9 rozdział z góry przepraszam że tak długo nie dodawałam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Rozdział 8 cz.2 "Trochę więcej cierpliwości"
Z perspektywy Axla:
Kiedy otworzyłem drzwi pokoju momentalnie pożałowałem że tam poszedłem.. widok Slasha i Michellen wspólnie grających, tak blisko siebie napawał mnie gniewem..
-Oo.. to tak się pocieszasz- rzekłem z sarkastycznym uśmiechem.
-Stary wyjdź stąd!Bo nie ręczę za siebie-krzykną Slash.
-Widzę przyjacielu że Ci przeszkodziłem, może gdybym przyszedł później zaliczyłbyś ją- powiedziałem, jednak po chwili pożałowałem tego bo oberwałem od Slasha..
-Wyjdź stąd..! Nwm co się z tobą stało, jak tak wgl możesz mówić, alkohol uderzył Ci już do tej pustej łepi!- powiedział Slash po czym wypchnął mnie za drzwi, taki z niego przyjaciel.. dobrze wiedział że Michellen podoba mi się od pierwszego dnia, o nie nie dam z siebie idioty robić!
Z perspektywy Slasha:
Kiedy Axl wszedł do pokoju, wiedziałem że bez bójki się nie obejdzie.Za co on się wgl wścieka?! Przecież jak on potraktował Michellen.. egoista z niego, zawsze taki był a ostatnio coraz bardziej zaczyna mu odbijać, jeśli nadal będzie się tak zachowywać nas zespół nie przetrwa tyle.. z takim człowiekiem nie da się długo przebywać, zawsze coś odpali..On chyba tego nie widzi jak Michellen cierpi przez niego, właśnie przed chwilą nazwał ją łatwą.. mam nadzieje że się opamięta i ją przeprosi zanim będzie za późno..Dobrze że go w porę wyrzuciłem bo mógłby powiedzieć zdecydowanie za dużo.. gadał coś do siebie przed drzwiami ale w końcu odpuścił i poszedł, wiem że teraz będzie wściekły i chamski dla mnie jak i Michellen, ale nie pozwolę więcej mu skrzywdzić jej..
-Wszystko w porządku? - spytałem Michellen, chodź dobrze wiedziałem że nie jest.. że ten palant znowu ją zranił..
-Tak., dam rade- powiedziała ocierając łzy, jednocześnie wymuszając uśmiech.Usiadłem obok niej i po prostu ją przytuliłem, nic nie mówiąc, trwaliśmy w takiej ciszy przez dłuższy czas, jednak ta cisza nie była krępująca, nie jestem dobry w pocieszaniu, serce mi się kraje jak widzę dziewczynę która płacze..dobrze wiedziałem że Michellen nie potrzebuje kolejnej gadki typu będzie dobrze, nie martw się.. jedyne czego potrzebuje to obecności drugiej osoby.
Z perspektywy Michellen:
Minął zaledwie tydzień on naszych wakacji a zdążyłam prawie rozwalić zespół i skłócić dwóch przyjaciół.. coraz częściej zastanawiam się czy czasem nie wrócić do domu, nie pasuje tu.. jestem za bardzo wrażliwa, wgl nie cieszą mnie te wakacje.. nwm jak to dalej będzie wszystko wyglądać.Kolejna osoba obiecała mi ze mnie nie zrani a właśnie przed chwilą to zrobiła.. czy ja kiedykolwiek komuś zaufam w pełni? Co jest ze mną nie tak? Może mam wygrawerowaną tabliczkę na czole, " Zrań mnie i tak nic nie poczuje".. jestem wdzięczna Slashowi za to że tyle dla mnie robi, za to że jest i mnie broni.Nie mogę przesiedzieć całych wakacji w pokoju użalając się, muszę się pozbierać.. od jutra postaram się normalnie funkcjonować.. nie dam Axlowi satysfakcji.. nigdy już mu nie zaufam, nigdy nie będzie tak jak dawniej nawet jeśli przeprosi..
-Dziękuje po raz kolejny.. - powiedziałam.
-Nie ma sprawy, kiedy będziesz chciała się do kogoś przytulić albo wypłakać na ramieniu, służę pomocą- powiedział patrząc mi głęboko w oczy, wiedziałam że mówi to całkowicie szczerze.
-Będę pamiętać od rzekłam, czy coś ze mną jest nie tak?- odpowiedziałam po czym spytałam.
-Niby czemu?- spytał Slash zaskoczony.
-Ilekroć komuś ufam i myślę sobie że ta osoba mnie nie zrani jest jeszcze gorzej, Axl zapewniał mnie że nie skrzywdzi, że będzie się mną opiekował a zranił mnie tak bardzo..-powiedziałam rozczarowanym głosem.
-On jest kompletnym frajerem skoro tak traktuje dziewczynę.. gdybym ja był na jego miejscu cieszyłbym się jak mały chłopiec że spodobałem się tak świetnej dziewczynie, niczego Ci nie brakuje jesteś pod każdym względem idealna, wyjątkowa, taka inna niż wszystkie dziewczyny w koło.. jak na razie trafiasz na samych gnoi bez uczuć i serca.. nie mogę Ci obiecać że ja Cię nie skrzywdzę bo nigdy nie składam obietnic bez pokrycia, kto wie jak będzie.. mogę Ci jedynie przysiąc że postaram się traktować Cię jak najlepiej, być wsparciem dla ciebie i pomocą w każdej sprawie.-powiedział, a moje oczy momentalnie lekko się zaszkliły.. wzruszyłam się nikt jeszcze nigdy tak o mnie nie mówił, rozumiał bez słów jak Slashem, nwm jak mu to wszystko wynagrodzę, muszę coś wymyślić odwdzięczyć się za to że po prostu jest.
-Dziękuje bardzo, nwm co bym bez ciebie zrobiła..- powiedziałam przytulając go najmocniej jak potrafię, dałam mu buziaka w policzek.
-Oo.. takie nagrody to mogą być zawsze- powiedział po czym pokazał szereg białych zębów.
-Nie przyzwyczajaj się- powiedziałam lekko się uśmiechając, jego obecność działała na mnie kojąco, nie potrafiłam długo się przy nim smucić.
-Jak to?- zrobił minę kundelka, tak słodko wyglądał.
-No tak to, dobra czas się zbierać, idę do siebie bo za chwilę będziesz mnie miał dosyć, jeszcze wstąpię coś przekąsić, przesiedziałam tu praktycznie cały dzień-powiedziałam, bawiąc się jego loczkami.
-Ciebie? Nigdy dosyć, idę z tobą też zgłodniałem- powiedział po czym wstaliśmy i poszliśmy coś zjeść.Slash zrobił nam naleśniki, kto by pomyślał że ten kudłacz tak świetnie gotuje! Wygłupialiśmy się, jego nieudana próba nakarmienia mnie jak dzidzie skończyła się na tym że miałam syrop czekoladowy we włosach, nie byłam dłużna ubrudziłam mu całą twarz, wyglądaliśmy jak małe dzieci, gdy już byliśmy syci umyłam brudne naczynia, później Slash odprowadził mnie pod mój domek,
-Dziękuje, znowu- powiedziałam jednak Slash tylko wystawił policzek.
- O ty spryciarz, za pyszne naleśniki specjalne dziękuje się należy tak? - spytałam.
-No baa- odpowiedział po czym otrzymał swoją nagrodę, szczerząc się.
-Już Ci mówiłam nie przyzwyczajaj się- powiedziałam, mierzwiąc jego loczki.
Tak, tak wiem, dobra zbieram się o muszę zmyć ten syrop, do jutra!- powiedział przytulając mnie z uśmiechem.
-Kto powiedział że Cię chce jutro widzieć?- spytałam z chytrym uśmiechem.
-Sam się wproszę!- powiedział idąc już w stronę swojego domku, a ja cicho zaśmiałam się pod nosem.Co to był za dzień powiedziałam sama do siebie, wzięłam prysznic i ogarnęłam siebie jak i pokój.Czysta i pachnąca położyłam się do łóżka włączając płytę Beatles, chwile bazgrząc coś na karce papieru, jednak zmęczona całym dniem odpłynęłam w krainę morfeusza.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Z góry chciałam przeprosić wszystkich czytelników że tak długo musieli czekać, ostatnio brakuje mi czasu, wczoraj tak gdybałam że ten rozdział dodam w piątek ale gdy weszłam i zobaczyłam tyle wiadomości i pytań o następny rozdział stwierdziłam że jednak dodam dzisiaj.Bardzo się cieszę że tyle osób to czyta. Życzę miłej nocki ;*
 

 
Rozdział 8 cz.1 "Chce być twoją małą pacjentką.."
Z perspektywy Michellen:
Obudziłam się rano totalnie załamana, myślałam że od wczoraj wszystkie złe emocje minęły, jednak czułam się jeszcze gorzej.. dopiero teraz tak naprawdę wszystko do mnie dotarło.Nie wyjdę dzisiaj z pokoju, wyglądam okropnie mam podpuchnięte oczy od płaczu a na dodatek nie chcę się natknąć na Axla.Leżąc tak w łóżku i rozmyślając o tym jak to moje życie jest do bani już dłuży czas, słyszę pukanie do drzwi.
-Hej mała, jak tam?- przywitał się Slash.
-Hej..no lepiej spojrzałam na niego po czym nagle zalałam się łzami chowając głowę w poduszkę.
-Nie płacz, będzie dobrze- głaskał mnie po ramieniu, klęcząc obok łóżka.
-Nic nie będzie dobrze, proszę Cię wyjdź- powiedziałam znów płacząc.
-Ale nie możesz tak mówić-powiedział.
-Wyjdź i zostaw mnie samą!- wykrzyczałam, po czym on wstał i wyszedł trzaskając drzwiami..
Z perspektywy Slasha:
Poczułem się trochę wkurzony kiedy Michellen kazała mi wyjść ale po jedno bardzo dobrze ją rozumiem, chce pobyć sama..Strasznie żal mi jej miała oczy podpuchnięte od płaczu, pewnie płakała przez całą noc.. z chęcią zabiłbym tego sukinkota..
Z perspektywy Axla:
Obudziłem się rano strasznie skacowany, dotarło do mnie co wczoraj zrobiłem, kiedy wypije nie panuje nad tym co robię, mogłem nie pić.., jestem strasznym palantem, jak mogłem tak postąpić? Strasznie mi zależy na Michellen..Zraniłem ją tak bardzo, ona mi nigdy tego nie wybaczy.. muszę z nią porozmawiać ale jednak najpierw muszę zaczerpnąć jakiś rad od Slasha.. pewnie on będzie mnie chciał zabić ale muszę to odkręcić zanim będzie za późno..
Z perspektywy Michellen:
Strasznie było mi głupio z tego powodu że tak chamsko wyrzuciłam Slasha z pokoju, przecież on jedyny wczoraj mnie pocieszał i pomógł..Muszę go przeprosić ale to jak się ogarnę chociaż trochę.Zajęło mi to jakieś 10 minut, przemyłam twarz, zrobiłam lekki makijaż, związałam włosy, ubrałam luźny top z wizerunkiem Jimego Hendrixa i do tego założyłam ciemne jeansowe szorty, po czym wyszłam w stronę domku Slasha z nadzieją że nie natknę się na kogoś..Gdy dotarłam do domku pukałam kilka razy lecz nikt nie odpowiadał więc postanowiłam wejść. Na ziemi leżało pełno pustych butelek po Jacku Danielsie, jednak pierwsze co przykuło moja uwagę to gitara a dokładnie Gibson który stał w najczystszym kącie pokoju.Od kąt pamiętam zawsze chciałam grać na gitarze, kiedy chciałam jej dotknąć usłyszałam za plecami chrząkanie, tak się przestraszyłam że upadłam na ziemię.
-Oo. przepraszam nie chciałem Cię przestraszyć, po prostu nie lubię jak ktoś dotyka mojego skarbu, nic Ci się nie stało- powiedział pomagając mi wstać z ziemi.
-Nie nic, nie wiedziałam przepraszam- Powiedziałam.
-Nic się nie stało ale następnym razem utnę ci ręce- powiedział pokazując szereg białych zębów.
-Na przyszłość będę pamiętać, a tak wgl przyszłam Cię przeprosić.. jestem wdzięczna za to że byłeś wczoraj przy mnie, gdyby nie ty nwm co by się stało.. teraz mi jest po prostu głupio że Cię tak potraktowałam bo wiem że chciałeś dobrze żebym się lepiej poczuła.- powiedziałam ze smutną miną.
-Nic się przecież nie stało, w pełni Cię rozumiem- powiedział po czym przytulił mnie tak mocno że zaczynało brakować mi powietrza.
-Nie żeby coś ale za raz mnie udusisz- oznajmiłam.
-Oj przepraszam- znowu się uśmiechną.
Myślałam że żartowałeś z tym że utniesz mi ręce, jednak po nie udanej próbie uduszenia doszłam do wniosku że nie kłamiesz- zaśmiałam się lekko.
O kurcze przejrzałaś mnie- zaśmiał się równo ze mną.Nie powiem w towarzystwie Slasha humor znacznie mi się poprawił, nawet postanowił złamać zasady i nauczyć mnie grać na gitarze.Po moich nieudolnych próbach stworzenia czegoś, poddałam się..
-Czekaj, czekaj, ja się sam nauczyłeś to ty powinnaś z moja drobną pomocą opanować podstawowe chwyty- powiedział po czym usiadł za mną, dotkną moich dłoń przesuwając nimi po strunach, czułam jego bliskość..
-Muzyka płynie z głębi serca wyczuj to a na pewno Ci się uda- wyszeptał mi do ucha, przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszczyk ciepła, nigdy się nie czułam tak jak w tym momencie, ten ścisk w żołądku.Nie znałam Slasha z tej strony zawsze myślałam że jest zafajdaną pijaczyną łamiącą serca niewinnym dziewczyną.. jednak pozory mylą ten kudłacz ma uczucia i jest wrażliwy..Graliśmy chwilę a ja czułam jakby czas staną w miejscu, gdy nagle do pokoju wszedł Axl..
TO BE CONTINUED...
----------------------------------------------------------------------------------------------------

Znów nie zmieściłam się w jednym rozdziale ale to może nawet lepiej, podtrzymam was w napięciu Drugą część postaram się dodać jutro aczkolwiek nie obiecuje że mi się to uda.Dziękuję wszystkim czytelnika! Życzę miłej nocki! Buziaki ;**
  • awatar Axliee: cudne *-* czekam na więcej!
  • awatar nie warta uczuć..: świetne! :D
  • awatar Gość: ekstra. Codziennie odwiedzam twój blog z myślą że wrzuciłaś nowy rozdział :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Rozdział 7 cz.2 "Ranisz mnie.. każdym gestem, słowem, spojrzeniem"
Z perspektywy Michellen:
Gdy tak spacerowałam kompletnie straciłam poczucie czasu tym bardziej że po drodze zahaczyłam o niezłą knajpkę,swoją drogą serwują tam świetne jedzenie.Było gdzieś przed 16 postanowiłam więc szybko wrócić do obozowiska, dzisiaj impreza muszę się jeszcze przygotować.Kiedy wróciłam dorwałam się do szafy, przecież musiałam dzisiaj jakoś inaczej wyglądać niż zwykle.Po pół godzinnych przymiarkach postawiłam na krótkie jeansowe spodenki i luźny top z logo The Doors' ów do tego trampki przed kostkę w sumie wyglądałam tak samo jednak lekko się umalowałam podkreśliłam oczy tuszem i mazłam się czerwoną szminką, chociaż trochę wyglądałam inaczej.Kiedy byłam już w pełni gotowa wybiła 19 powiedziałam sobie w duchu idealnie i wyszłam z domku.Droga na miejsce zajęła mi jakieś 5 minut, z oddali spostrzegłam 3 ładne, wysokie blondynki moja samoocena automatycznie spadła byłam totalnym przeciwieństwem.
-Cześć wam wszystkim, jak to tak pijecie beze mnie?-przywitałam się po czym śmiejąc się spytałam.
-Sama mówiłaś że nie pijesz- oznajmił Izzy.
-Wiem noo.. tak się z wami droczę,oo.. a tak wgl jestem Michellen- powiedziałam wesoło po czym się przedstawiłam.
-Cześć- powiedziały wszystkie 3 bez jakiejkolwiek życzliwości, coś czuje że się nie dogadamy pomyślałam w duchu..
Impreza trwała w pełni po jakiś 30 minutach wszyscy poza mną i o dziwo Slashem byli lekko wstawieni, chciałam porozmawiać z Axlem jednak on ciągle unikał mojego wzroku, czułam się dziwnie a on skupił się na jednej z blondynek ciągle z nią flirtował, nawet nwm jak się nazywa..Przez ostatnie kilka dni wysyłał do mnie jednoznaczne znaki a teraz kiedy ja zaczynam coś czuć on tak po prostu mnie olewa..
-Michellen jesteś tu?- spytał Slash uśmiechając się do mnie.
-Tak.. tak, idę do toalety zaraz wrócę- powiedziałam idąc w stronę łazienki, ciągle mnie to dręczyło dla czego on zachowuje się tak oschle w stosunku do mnie, przecież wczoraj wszystko było dobrze..Z natłoku myśli przemyłam lekko twarz wodą po czym wróciłam z powrotem na imprezę.To co zobaczyłam przerosło moje wszelkie oczekiwania.. Axl obmacywał się z tą blondyną, czułam napływający potok łez, postanowiłam jak najszybciej stamtąd uciec.. biegłam przed siebie nie czując nawet zmęczenia w końcu zatrzymałam się nad jeziorkiem, usiadłam na trawie i tak po prostu jak małe dziecko się rozpłakałam, czułam się okropnie kolejna osoba mnie zraniła..
Z perspektywy Slasha:
Od początku całej imprezy wiedziałem że tak będzie, nie potrzebne były te laski na imprezie Axl się narąbał i jak zwykle przystawiał się do pierwszej lepszej, najbardziej żal mi w tym wszystkim Michellen.. ona jest taka niewinna, tak łatwo można ją skrzywdzić.. ten sukinkot coś jej obiecał że ją nie zostawi, nie zrani a właśnie tak postąpił.. właśnie w tedy kiedy ona coś do niego poczuła, odżyła na nowo.. ile dałbym żeby być na jego miejscu, mieć przy sobie taki skarb..Kiedy zobaczyłem ją patrzącą na to całe zajście aż serce mi pękało widziałem jak łzy napływają do jej pięknych błękitnych oczy..uciekła po prostu nie chciała dłużej oglądać tego żałosnego widoku.. postanowiłem iść ja pocieszyć.Odnalazłem ją na łące przy jeziorku, tak bardzo płakała..
Z perspektywy Michellen:
Kiedy siedziałam tak w samotności wypłakując wszystkie smutki usłyszałam z za pleców czyjś głos...
-Heej mała tu jesteś-powiedział nie pewnym głosem Slash. ja tylko na niego spojrzałam a on tak po prostu usiadł obok i mnie przytulił, właśnie tego było mi trzeba.. bliskości, nie chciałam znów z tym wszystkim zostać sama.. po chwili ciszy się odezwałam.
-Dlaczego ona taki jest?Dlaczego najpierw zaleca się do mnie a potem traktuje mnie tak oschle?-Spytałam przez łzy.
-To jest Axl, on zawsze taki był i będzie, nie potrafi doceniać czegoś co ma przy sobie w tym przypadku taki skarb..-powiedział nie pewnie.Tamtej jakże długiej nocy siedziałam razem ze Slashem w ciszy wpatrując się w gwiazdy na niebie, ta cisza wcale nie była męcząca, nie potrzebowałam słów, wystarczyła mi obecność drugiej osoby i szczerze mówiąc ostatnią osobą po której bym się spodziewała tego że tak się za chowie był Slash.
-Dziękuje-odezwałam się.
-Za co?-spytał zdezorientowany.
-Za to że jesteś obok-powiedziałam wtulając się w jego tors.Kiedy zaczęło świtać wróciliśmy z powrotem, wszyscy prawdopodobnie spali bo na nikogo się nie natknęliśmy, Slash odprowadził mnie pod same drzwi domku i na odchodne powiedział że zawszę mogę na niego liczyć i zamoczyć mu koszulkę na ramieniu.Po parunastu minutach od wejścia do domku zasnęłam, byłam tak zmęczona natłokiem tych wszystkich zdarzeń, nwm jak to będzie wyglądać dalej, nwm jak się pozbieram po tym wszystkim.. wiem tylko jedno nigdy nie wybaczę tego Axlowi, w moich oczach stracił wszystko już nigdy mu nie zaufam, to koniec..
  • awatar Gość: Nareszcie się rozkręca!!! Mam nadzieję że bohaterka zacznie zadawać się ze Slashem :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Rozdział 7 CZ.1 "Nikt nie powiedział że będzie łatwo"
Z perspektywy Michellen:
Obudziłam się wczesnym rankiem, promyki słońca muskały skórę na mojej twarzy, dziś tak pięknie aż chce się żyć.Przed snem dużo myślałam o moim życiu, o tym czy warto było by coś w nim zmienić, nie sugerować się złymi doświadczeniami.Trudno mi to przyznać ale z każdym dniem myślę coraz bardziej i częściej o Axlu, chyba się w nim zakochałam.. muszę dzisiaj z nim porozmawiać, wcześniej dałam mu kosza ponieważ starałam się wyprzeć wszystkiego całej tej miłości i tego co do niego czuje, jednak dłużej tak nie potrafię, nie mogę żyć przeszłością liczy się to co tu i teraz.Dzisiaj muszę się dowiedzieć czy on również coś jeszcze do mnie czuje, Duff wspominał coś o jakiejś imprezie pewnie będzie jak zawsze sex, drugs and rock'n roll, tym bardziej że maja przyjść nowo poznane dziewczyny przez chłopców, może uda mi się porozmawiać na boczku z Axlem, tego wieczoru nie zamierzam pić, nie chcę rano się z kimś w łóżku obudzić i nic nie pamiętać.. kto jak kto ale ja mam słaba łeb do picia więc lepiej nie rozpijać się w towarzystwie 5 rockmanów bo kto wie jak to się skończy.Po porannych przemyśleniach ogarnęłam trochę siebie i pokój po czym wyszłam zaparzyć sobie mocną czarną jak smoła kawę.Kiedy weszłam do kuchni zobaczyłam siedzącego przy stole Slasha, oczywiście palił czerwone marlboro i popijał Jacka Danielsa, to u niego norma,chleb powszechny.
-Heej kudłaczu- przywitałam się wesoło.
-No hej mała, co ty taka wesoła?-przywitał się po czym spytał nagle.
-Nwm tak jakoś, ładna pogoda żyć się chce-oznajmiłam wesoło.
-Taa.. to na pewno pogoda, ja bym spekulował czy raczej aby nie ktoś sprawił że banan nie schodzi ci z twarzy- powiedział po czym pokazał szereg swoich białych zębów.
-To lepiej nie spekuluj.. człowiek się nawet już uśmiechać nie może bo o wszystko go podejrzewają- powiedziałam po czym zrobiłam zbulwersowana minę, swoją droga skąd on to wie?! Czy aż tak to po mnie widać..? Dyskutowaliśmy tak ze sobą na różne tematy jeszcze przez pól godziny aż wypiłam ostatni łyk kawy.
-Tak tego było mi trzeba, dawka energii na nowy początek dnia- oznajmiłam przeciągając się.
-Jak będziesz miała dużo energii to z kimś ją będziesz musiała rozładować- powiedział przez śmiech.
-Taa.. ty Slash i twoje nie spełnione fantazje erotyczne-zaśmiałam się klepiąc go w ramię wychodząc z kuchni.Postanowiłam że się przejdę, miałam dość siedzenia w naszym mini obozowisku, muszę się na chwilę wyrwać i odetchnąć przed imprezą.
Z perspektywy Axla:
Obudziłem się jakoś przed południem, nie chciało mi się wychodzić z łóżka w sumie jak zawsze.Rozejrzałem się po pokoju i spostrzegłem że kudłacza nie ma.Poszedłem pod prysznic wyrzucając po drodze do kosza walające się po ziemi butelki Jack'a Danielsa i puste pudełka fajek.Po wyjściu ubrałem świeże ciuchy, przypomniałem sobie że chłopcy wspominali coś o imprezie, mają być też podobno jakieś laski poznane prze Duffa i Slasha, dobry pomysł z tą impreza bo zamierzam się zlać w cztery dupy.Z rozkminiania wyrwał mnie dźwięk burczenia brzucha, spokojnie zaraz cię nakarmię powiedziałem sam do siebie wychodząc z pokoju.W kuchni zrobiłem sobie śniadanie a raczej obiad na miarę moich możliwości czyli płatki z mlekiem.Po drodze spotkałem Slasha który wspominał że Michellen była dzisiaj nadmiernie wesoła i gdzieś na spacer poszła, ciekawe dla czego taka wesoła jest, muszę z nią dzisiaj pogadać, chcę ustalić to co jest między nami nie chcę wiecznie czekać wybiorę jakiś odpowiedni moment na imprezie w sumie to już za niedługo, jest 16 a impreza ma się zacząć o 19, tak bardzo bym chciał żeby wszystko było tak jak sobie wymarzyłem.. TO BE CONTINUED...
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Do czytelników!
Część druga ukaże się jutro, za długi byłby ten rozdział, jakoś mnie tak wzięło i nie umiem tego streścić w jednym rozdziale mogę tylko zdradzić że w drugiej części wydarzy się wiele, nastąpi nieoczekiwany zwrot akcji, lepszy czy gorszy to jutro ocenicie Życzę miłej nocki ;* i dziękuję wszystkim moim stałym czytelnikom, dziękuję również za pozytywne komentarze, a cb Karolina dziękuje że uważasz moje opowiadanie za ciekawe. <3!
  • awatar <3WKM: opowiadanie bardzo ciekawe, z niecierpliwoscia czekam na nastepny rozdzial ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Rozdział 6 "Nie obracaj się w tył"
Z perspektywy Michellen:
Obudziłam się w świetnym nastroju, wczorajszy dzień mimo wszystko uważam za udany,Axl jest na prawdę świetnym przyjacielem, chyba mogę go tak nazwać w sumie wie o mnie wszystko.Przy nim mogę być totalnie sobą, nie muszę niczego ukrywać.Nie wierzę że od naszego przyjazdu minęły już 2 tygodnie, czuje jakbym chłopców znała już co najmniej kilka lat.Dzisiaj postanowiła kompletnie nic nie robić, lubię się czasem wyłączyć ze świata jeśli można tak to nazwać.
Z perspektywy Axla:
Obudziłam się w średnim humorze, wczorajszy dzień był na prawdę świetny.Myślę że Michellen uważa mnie za przyjaciela, tylko szkoda że ja ją nie.. moje uczucie które do niej czuje jest nie poskromione jak burza loków na łbie Slasha, cóż za homeryckie porównanie no nic z rana nie myślę trzeźwo.Mam nadzieje że nadejdzie odpowiedni moment żeby jej szczerze powiedzieć co do niej czuje, na raze nie mogę nic zrobić, muszę poczekać na stosowniejszy moment, jednak boje się znów odrzucenia..Zobaczymy co czas przyniesie.Po porannym przemyśle i rozkminianiu postanowiłem się trochę ogarnąć, z tego co wiem Michellen mówiła mi wczoraj że chce pobyć sama w sumie nie mam nic przeciwko, sam muszę napisać jakiś kawałek bo John urwie nam łby jak nic nie napiszemy, więc po porannym szybkim śniadaniu wziąłem się do roboty, chłopcy gdzieś wyszli więc miałem cisze i spokój, jednak w głowie siedziała mi ciągle Michellen..

Każdy potrzebuje miłości
Wiesz, że to prawda
Pewnego dnia znajdziesz kogoś
Kto zakocha się w tobie
Ale, och, ile czasu minie
Zanim będziesz całkiem sama
Któregoś dnia znajdziesz kogoś
tylko dla siebie
Ale do tego czasu lepiej...
Cóż, nie masz nic do gadania
Cóż, moja Michelle
Cóż, nigdy nie masz nic do gadania
Cóż, moja Michelle

Słowa same pchały się na kartkę papieru, nie potrafiłem skupić się kompletnie na niczym innym, to okropne myśleć ciągle o kimś kogo prawdopodobnie nigdy nie będziesz mieć, każdy zasługuje na miłość jednak ja mam wrażenie że mnie omija szerokim łukiem co prawda miałem kilka dziewczyn jednak do żadnej nie czułem tego co do Michellen, o żadnej nie pisałem piosenek.. swoją drogą kiedyś jej ją zaśpiewam, ale wracając do moich uczuć czuję taką cholerną pustkę którą jest w stanie tylko wypełnić moja Michelle..
Z perspektywy Michelle:
Po dwu godzinnym przesłuchu kawałków Led Zeppelin i Pink Floyd postanowiłam trochę pomalować, od zawsze kochałam malować nie miałam żadnej weny twórczej co do obrazka więc postanowiłam namalować Axla, dziwne.. ciągle siedział mi w głowie mam nadzieje że to nic złego, nie chcę żeby w naszej przyjaźni się coś zmieniło jest dobrze tak jak jest, Axl chyba odczuwa to samo, chyba by mi powiedział gdyby było inaczej..Malowanie portretu zajęło mi jakieś bite 3 godziny, strasznie się wczułam a efekt był na prawdę świetny.Kiedy postanowiłam wyjść z domku na mały spacerek usłyszałam z domku obok brzdęk jakiejś melodii i śpiew najwyraźniej Axl również postanowił zająć się sobą i coś w końcu napisać.Kiedy pałętałam się po okolicy bez celu zauważyłam mały opuszczony domek na drzewie, postanowiłam tam wejść, sama gdy byłam małym dzieckiem miałam swój azyl do którego uciekałam kiedy chciałam pobyć sama..Kiedy lekko się ściemniło wróciłam do domku przekąsiłam coś, umyłam się i poszłam spać, dzisiejszy dzień śmiało mogę zaliczyć za najnudniejszy jaki tu spędziłam jednak czasem nuda jest potrzebna.
 

 
Rozdział 5 "Ostatni raz w życiu"
Rankiem obudziłam się z ogromnym kacem a najgorsze jest to że kompletnie nic nie pamiętam po godzinie urwał mi się film, nie wiem skąd wzięłam się w pokoju, sama tu doszłam? czy może ktoś mnie przyprowadził? Aż boję się wiedzieć co wczoraj robiłam.. muszę się któregoś z chłopaków zapytać.Postanowiłam wziąść szybki prysznic i przebrać się w świeże ciuchy, po wykonani tych czynności rozejrzałam się po pokoju w celu znalezienia butelki wody i czegoś na ból głowy, jednak nic nie znalazłam postanowiłam poszperać w naszej wspólnej kuchni.
Ooo... cześć Izzy, mógłbyś mi powiedzieć co wczoraj się działo bo po godzinie całkiem urwał mi się film-spytała,zażywając tabletkę.
Stara zlałaś się w cztery dupy i prawie przespałaś się ze Slashem - powiedział , kiedy to usłyszałam parsknęłam wodom.
Że co?!- wmurowało mnie.
Widzisz.. gdyby Axl nie zaniósł cię w odpowiednim momencie do pokoju pewnie teraz spałabyś ze Slashem. - powiedział sącząc kawę.
Jak to Axl?- spytałam.
No po prosu przyszedł kiedy odwalałaś tańce erotyczne na stole później mówiłaś ciągle Slashowi że chcesz się z nim kochać,on nie był oporny w pewnym momencie Axl podszedł przewiesił cię przez ramie i zaniósł do pokoju a co dalej to nie wiem- powiedział, po czym wstał i poszedł w stronę własnego pokoju.
O kurwa- tyle byłam w stanie powiedzieć, po czym wybiegłam szukając Axla, zauważyłam go na pomoście, było widać że nadmiernie o czymś myśli, musiałam mu wszystko wyjaśnić i podziękować.
Hej możemy pogadać?- zapytałam nie pewnie.
Cześć, siadaj- powiedział obojętnie.
No więc.. chciałam Ci podziękować za wczoraj bo gdyby nie ty Bóg wie gdzie bym się obudziła.. no i przeprosić za..-powiedziałam po czym na chwilę się zawiesiłam.
-O więc już się dowiedziałaś co wczoraj wyczyniałaś, za co mnie chcesz przeprosić.Ja wszystko zrozumiałem, nie jestem natrętem po prostu musiałem wszystko przemyśleć..- powiedział próbując być obojętnym jednak coś mu nie wychodziło.
-Nie nic nie rozumiesz..- powiedziałam smutno.
-Jak to?- zapytał.
-Bo mnie już..- nie potrafiłam z siebie nic wydusić.
Co ciebie? Może mnie oświeć, ja sam się nie domyśle- powiedział lekko poirytowany.
-Nie przychodzi mi to łatwo, nikomu tego nie mówiłam, jesteś pierwszą osoba która o tym wie..Był kiedyś pewien chłopak nazywał się Danny, byliśmy razem przez okrągły rok, to była moja pierwsza miłość byłam w nim po uszy zakochana, myślałam że ze wzajemnością.. jednak okazało się że zdradził mnie z moja najlepszą przyjaciółką a ze mną był tylko dla głupiego zakładu- powiedziałam po czym totalnie się rozpłakałam.
-Co za skurwiel, ja nie wiedziałem.. przepraszam że byłem taki dla ciebie, gdybyś mi wcześniej powiedziała..- powiedział, było widać że ma wyrzuty sumienia.
Właśnie to ci usiłowałam ostatnio powiedzieć.. tylko ze ja nie potrafię o tym rozmawiać to mnie boli.
-Rozumiem Cię, wiem ze boisz się kolejnego skrzywdzenia i rozczarowania, szkoda tylko że trafiłaś na takiego kretyna, nie gniewam się na ciebie w sumie nie mam za co, obiecuję ci że nigdy nie pozwolę żeby cię ktoś skrzywdził-powiedział po czym mnie przytulił, czułam się świetnie wiedząc że w końcu wydusiłam to z ciebie i komuś powiedziałam.
-Dziękuje że jesteś- powiedziałam w pełni szczerze.
Z perspektywy Axla:
Nie rozumiem tego jak ktoś mógł postąpić w taki sposób, trzeba nie mieć serca.. Ciągle dręczyły mnie wyrzuty sumienia że tak naskoczyłem na Michellen, zamiast Ją pocieszyć dobiłem bardziej..Resztę dnia spędziłem z Michellen, chciałem jej jakoś to wynagrodzić i sprawić aby zapomniała o całym tym smutku.Jej towarzystwo jest dla mnie kojące, na prawdę świetnie się z nią dogaduje nigdy w życiu nie spotkałem takiej dziewczyny.Z każdym dniem kocham ja co raz bardziej, mam nadzieje że los pozwoli nam być razem..
 

 
Rozdział 4 "Bądź po prostu sobą"
Rankiem obudziłam się w świetnym humorze, czułam się wyśmienicie jakby szczęście do mnie wróciło, w końcu przekonałam się co do tych wakacji i polubiłam bardzo chłopców, w sumie fajni z nich goście.Po chwilowych przemyśleniach postanowiłam wstać i się ogarnąć, była 9 a z racji że dla mnie jak i dla reszty to dopiero wczesny ranek, wymknęłam się po cichutku z namiotu i poszłam do swojego domku wziąść prysznic i przebrać się w świeże ciuchy.Gdy to już uczyniłam postanowiłam włączyć adapter i wyłączyć się choćby na chwile z nudnej szarej rzeczywistości, uwielbiałam takie momenty a płyta Paranoid bardzo mi w tym pomagała.
Z perspektywy Axla:
Wczorajsze ognisko było wspaniałe John ma czasem świetne pomysły, w końcu nasz zespół się zgrał była ta przyjaźń jak dawniej a od pewnego czasu tego właśnie brakowało.Michellen to naprawdę świetna dziewczyna, jest wesoła, zabawna,piękna i ma podobne zainteresowania.Trudno mi się samemu przed sobą przyznać ale.. chyba się w niej zadłużyłem, znam ją zaledwie kilka dni a tak namieszała w mojej głowie, ciągle o niej myślę ale nie powiem jej tego bo mam wrażenie że ona nie szuka bliskości a tym bardziej miłości na tych wakacjach..
Z perspektywy Michellen:
Kiedy tak siedziałam słuchając i podśpiewując sobie piosenki nagle ktoś zapukał.
Michellen przyjdź za chwile na zewnątrz, ja zawołam resztę muszę wam coś ważnego powiedzieć- powiedział dosyć smutno po czym wyszedł, różne myśli krążyły mi po głowie, chyba widocznie za wcześnie się cieszyłam że wszystko może być już w porządku..
Jestem już- powiedziałam podchodząc na do reszty.
Dobra skoro jesteście muszę wam coś powiedzieć..-powiedział tata.
Aż się boje- powiedział Slash uśmiechając się, chodź wszyscy mieli raczej smutne miny, on chyba zawsze jest w świetnym humorze albo po prostu jest na haju.
Muszę jeszcze dzisiaj wyjechać do wytwórni..-Powiedział smutno, Ja już wiedziałam że te wakacje się dla mnie skończyły.
Jak to, a co z naszą "wakacyjną przygodą:- wybuchną wzburzony Izzy, do niego nawet to nie podobne że tak nagle wybuchną on raczej jest bez problemowym facetem.
Musze załatwić nagrania i wypromować nowy zespól, przepraszam taką mam prace.-powiedział.
I ja mam z tego powodu cierpieć?! -wykrzyczała.
Cooo?! To znaczy że Michellen też musi jechać- nagle ocknął się Axl.
Tak, przecież jej tu nie zostawię- powiedział a raczej oznajmił.
Przecież ona już jest dorosła i rozsądna- bronił mnie Axl i reszta.
No pozwól jej z nami zostać, zaopiekujemy się nią-powiedział Slash.
Nie wątpię że się nią zaopiekujecie- powiedział sarkastycznie.
Tato zgódź się, przecież nic się nie stanie- powiedziałam po czym zrobiłam minkę w stylu słodkiego szczeniaczka.
Noo dobra, ale jeśli jej się coś stanie każdemu po kolei wyrwie nogi z dupy i nie tylko nogi -powiedział po czym popatrzał na każdego z chłopców po kolei, chyba wzieli to sobie do serca.
Dziękuje tato- powiedziałam po czym go z całej siły go przytuliłam.
Zjedliśmy później wspólny obiad, w miłej atmosferze po czym tata musiał jechać, przypomniał chłopcom jeszcze raz że lepiej dla nich żeby mi nic się nie stało, mi kazał być odpowiedzialna i rozsądną oraz dzwonić co dziennie.Po tych słowach wsiadł do busa i odjechał.Postanowiłam udać się do pokoju aby pobyć trochę sama jednak zatrzymał mnie Axl.
Zaczekaj chwilę Michellen- powiedział.
Słucham Cie, o co chodzi?- spytałam.
No.. bo..-jąkał się.
No bo?-spytałam zastanawiając się o co mu chodzi.
Yym.. chciałem zaprosić Cię na spacer, poszłabyś ze mną?- spytał nie pewnie.
Z chęcią-powiedziałam wesoło, a on się uśmiechną.
Szliśmy drużką koło lasu, widoki były na prawdę piękne, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym śmiejąc się w niebo głosy gdy nagle Axl mnie zatrzymał.
Michellen muszę ci to powiedzieć bo mnie to ciągle dręczy i nie potrafię o niczym innym myśleć.. podobasz mi się bardzo, pierwszy raz poczułem do dziewczyny to co do cb czuję, nie potrafię tego określić ale chyba się zakochałem..-powiedział po czym spojrzał na mnie
Zatkało mnie, nie wiedziałam co powiedzieć, nie może mi tego zrobić tak super czułam się w jego towarzystwie, nie chce chłopaka a tym bardziej gwiazdy rocka, nie po tym jak w przeszłości zranił mnie Danny..
Ale Axl o czym ty mówisz Ja..-jąkałam się, próbując spleść jakieś myśli lecz nie dał mi skończyć bo sobie tak po prostu poszedł.Poczułam się strasznie, zraniłam go ale to może lepiej przynajmniej nie będzie robił sobie złudnych nadziei.Wróciłam ze spaceru lecz gdy rozejrzałam się po okolicy nigdzie nie widziałam Axla, Izzy oznajmił mi szybko ze wieczorem o 20 robią imprezę i mam tam być, postanowili ją zrobić na świeżym powietrzu w altance.Zdecydowałam że się chwilę prześpię przed imprezą, obudziłam się o 19.45 szybko się przebrałam, lekko umalowałam i poszłam na wyznaczone miejsce, nie czułam się za dobrze ba czułam się podle, Axl w ogóle nie przyszedł, postanowiłam się upić by o wszystkim zapomnieć jednak po godzinie urwał mi się film..
 

 
Rozdział 3 "Nie cofnę się przed niczym"
Obudziłam się wczesnym rankiem, trochę się nie wyspałam bo strasznie bolał mnie kark.Po jakiś 5 minutach zrzędzenia zwlekłam się z łóżka i poszłam pod szybki prysznic, świeża i pachnąca lekko się umalowałam i założyłam pierwsze lepsze ciuchy wyciągnięte z walizki.Postanowiłam że rozejrzę się trochę po okolicy ponieważ wczoraj byłam już tak padnięta że nie miałam siły ani ochoty czegokolwiek oglądać.Kiedy wyszłam z domku zobaczyłam piękną okolice, jednak moja uwagę przykuło jeziorko z pomostem, postanowiłam się tam udać aby rozkoszować się pięknym widokiem gór po drugiej stronie.
Z perspektywy Axla:
Obudziłem się wczesnym rankiem, to do mnie nawet nie podobne żeby tak wcześnie wstawać no ale nowe miejsce i to dlatego.Domek wypoczynkowy dzieliłem z kudłaczem, skubaniec chrapał tak głośno że byłby w stanie wszystkich pobudzić, strasznie mnie to śmieszyło, chrapał jak odgłos silnika samochodu.Kiedy się ogarnąłem, wyjrzałem przez okno i zobaczyłem Ją siedzącą na pomoście, postanowiłem zagadać a że w gadce byłem całkiem dobry to tylko lepiej..
Z perspektywy Michellen:
Siedziałam i rozmyślałam tak chyba z pół godziny gdy nagle usłyszałam za sobą czyjś głos.
Hej, widzę że nie tylko ja nie śpię- powiedział wesolutko.
Siema, punkt za spostrzegawczość- odpowiedziałam lekko się śmiejąc.
Mogę się dosiąść?- spytał, po czym nie czekając na odpowiedź dosiadł się.
Skoro się spytałeś..- powiedziałam ironicznie.
John nigdy nam nie mówił że ma córkę, oznajmił tylko przed wyjazdem że jedziesz z nami bo nie ma się tobą kto zająć,początkowo myśleliśmy że masz z jakieś 5 lat,a tu bach.. taka laska, bez obrazy ale nie wyglądasz na osobę która potrzebuje niańczenia.- oznajmił.
No tak podejrzewałam że tata wam nic nie powiedział w sumie sama się przed wczoraj dowiedziałam o tej całej "wakacyjnej przygodzie' aż boje się co on wymyśli haha, a co do niańczenia od pewnego czasu stał się nad opiekuńczy ale to dlatego że nie che mnie stracić jak mamy..-powiedziałam po czym posmutniałam.
Rozwiedli się?-spytał po czym ja pokiwałam przecząco głową.
Mama 2 lata temu umarła ma raka.. i tata od tamtej pory chce w pełni uczestniczyć w moim życiu, nie chce mnie stracić co prawda irytuje mnie to że planuje mi życie i do wszystkiego się wtrąca ale jednak rozumiem go..-odpowiedziałam po czym moje oczy się zaszkliły.Axl przepraszał mnie później z milion razy za to że poruszył ten temat, próbując mnie później rozśmieszyć opowiadał mi historyjkę o tym jak po imprezie obudził się nagi przywiązany do drzewa, nie powiem ale udało mu się mnie rozśmieszyć.Później gadaliśmy o muzyce i zespołach, okazało się że lubimy to samo, po jakimś czasie postanowiliśmy iść na śniadanie bo wszyscy już nie spali.
Cześć- przywitaliśmy się.
Ooo hej gołąbeczki, gdzie wyście byli sami?- spytał się Slash,po czym się zaśmiał z resztą zespołu, wyczułam w tym wszystkim podtekst sexualny no ale postanowiłam to z ignorować.
Zamknij mordę,zwiedzaliśmy okolice-oznajmił Axl.
Nie wątpię- burkną Slash, po czym pokazał szereg białych zębów.
Jak się spało?- spytał się Duff.
Chujowo- oznajmiłam, po czym lekko się zaśmiałam.
A gdzie tata?- spytałam rozglądając się dookoła.
Poszedł coś załatwić- oznajmił Steven.
Ahm..pewnie dojdzie za niedługo-oznajmiłam po czym zaczeliśmy konsumować płatki z mlekiem, po jakiś 10 minutach przyszedł tata i oznajmił że zrobi nam dzisiaj mini szkołę przetrwanie, wiedziałam ze ten szaleniec coś takiego wymyśli..
Łosz kurwa a co to jest namiot-spytał nagle Izzy.
Ja stuknełam się w głowę i zaśmiałam się z reszta,później już tylko stwierdziłam że ten dzień będzie wesoły.Po śniadaniu z jakieś 3 godziny mieliśmy dla siebie, ja postanowiłam zamknąć się w pokoju i nic nie robić, reszta chyba podobnie zrobiła, o około godzinie 15 tata zawołał wszystkich i dał każdemu jakieś zadanie, ja ze Slashem i Izzym musiałam rozkładać namioty, Axl z Duffem poszli po drewno do lasu,a Adler w sumie się obijał i śmiał się z naszej nie udolnej pracy przy rozkładaniu namiotów.
A ta rurkę gdzie mam wsadzić-spytał bezradnie Izzy.
Wiesz co.. najlepiej do dupy!- oznajmił Slash, po czym kazał Stradlinowi pogonić Stevena do roboty i zorganizować jedzenie na ognisko.Ja z Slashem skończyliśmy rozkładać namioty a było ich 5, zabawy przy tym było nie mało, po godzinie reszta przyszła z drzewem na ognisko nawet Izzy i Adler się zorganizowali i naszykowali kiełbaski na ognisko.
Jestem z was dumny ale szczerze myślałem że wam się nie uda bo myślałam że w miedzy czasie schlejecie się i gówno z tego wyjdzie- oznajmił tata.
Dzięki John, wiedziałem że zawsze w nas wierzyłeś- powiedział teatralnie Slash po czym wszyscy wybuchli śmiechem.O około 18 rozpaliliśmy ognisko piekliśmy kiełbaski, a tata opowiadał straszne historie które tak naprawdę wszystkich śmieszyły, atmosfera była cudowna siedzieliśmy wszyscy razem dookoła ogniska śpiewaliśmy, gadaliśmy o niczym i o wszystkim od dawna się tak wspaniale nie czułam, brakowało mi towarzystwa a ta banda szajbusów jak najbardziej mi odpowiadała.Około 1 w nocy zagasiliśmy ognisko i zwinęliśmy się do namiotów ponieważ komary nie miłosiernie gryzły, ja oczywiście namiot miałam sama, chłopcy dobrali się parami a biedny Izzy musiał go dzielić z tata, po trzeciej w nocy przebudziłam się bo usłyszałam jak ktoś potyka się o mój namiot i klnie pod nosem, to chyba był Slash pewnie szedł się odlać, zaśmiałam się pod nosem po czym zasnęłam.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Rozdział 2 Pamiętaj o uśmiechu.
Rano obudziłam się z dźwiękami dobrze znanej mi piosenki"Smoke on the water".Wyłączyłam budzik po czym stwierdziłam że nie może być tak źle jak się wydaje.Po krótkim rozmyślaniu poszłam pod prysznic, świeża i pachnąca ubrałam się w krótkie ciemno jeansowe spodenki,czarne trampki przed kostkę i czarną bluzkę na grubych ramiączkach z logo Deep Purple, później już tylko zrobiłam lekki makijaż i zeszłam z walizkami na dół.Tata oczywiście już nie spał, nawet zrobił śniadanie i zaparzył kawę.Moja uwagę przykuł na podjeździe duży czarny bus.
Hej córuś, gotowa na wspaniałe wakacje?- przywitał się po czym spytał wesoło.
Heeej, jasne..-odpowiedziałam bez entuzjazmu.
Zjedliśmy śniadanie,pogadaliśmy jeszcze chwile o muzyce, w sumie to nasza jedyna wspólna pasja.. po czym pozamykaliśmy dom, włożyliśmy walizki i wyruszyliśmy w drogę.Dom chłopców z zespołu znajdował się niecałe 30 minut drogi od naszego, to była straszna mordęga bałam się że mnie nie polubią i że będę dla nich tylko ciężarem na tych wakacjach.. z przemyśleń wyrwał mnie głos taty.
Dojechaliśmy, ty tutaj poczekaj,ja pójdę po chłopców i jak cię zawołam to wyjdziesz z busa-powiedział po czym wysiadł.
Ok-powiedziałam ale raczej do samej sb bo taty już nie było.
Z perspektywy Axla:
No chłopcy zbieramy się- pogonił nas John.
Stary nie krzycz tak ludzi pobudzisz- powiedział ściszonym głosem Duff.
Stary właśnie o to mi chodzi!Szybko zbierać się, chociaż tyle dobrze że jesteście spakowani,widzę was za 5 minut przed busem,i mam dla was niespodziankę jedzie z nami moja córka, nie miałem gdzie jej zostawić więc będzie towarzyszyła nam w tej dwu miesięcznej przygodzie- powiedział po czym wyszedł.
Noo super jeszcze będziemy się jakimś dzieckiem zajmować, no kurwa wesoła rodzinka-powiedziałem lekko poirytowany.
Nie przesadzaj będzie fajnie-powiedział Izzy.
Dobra zbierajmy się już bo John urwie nam łby-powiedział Slash po czym się zaśmiał.
Zamknęliśmy dom po czym wpakowaliśmy torby do bagażnika.John stał uśmiechając się wesoło.
Dobra to teraz czas żebyście poznali Michellen-powiedział John po czym moim oczom ukazała się piękna blondynka.
To jest właśnie Michellen- powiedział John.
Cześć- powiedzieliśmy wszyscy zgodnym chórem.
Cześć- powiedziała trochę nie pewnie, każdy po kolei się witał i przedstawiał kiedy trafiło na mnie po prostu zatkało mnie nie wiedziałem co powiedzieć, pierwszy raz w życiu.
A ty co zapomniałeś jak się nazywasz?- zaśmiał się Slash.
Niee po prosty zamyśliłem się, Axl jestem- przedstawiłem się lekko speszony.
Miło mi-odpowiedziała anielskim głosem.
Dobra pakować się do auta, przed nami cały dzień drogi o około 22 powinniśmy być na miejscu- stwierdził John po czym zapakowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę, coś czuję że te wakacje będą niezapomniane.
Z perspektywy Michellen:
Kiedy wyszłam z auta i zobaczyłam ich wszystkich, poczułam się trochę niepewnie, jednak po pewnym czasie okazali się całkiem śmieszni i sympatyczni.Kiedy ruszyliśmy w drogę włączyłam swojego walkmana i rozmyślałam o tym wszystkim co się wydarzy przez te wakacje, oni chyba zasnęli w sumie wyglądali jakby byli po niezłej imprezce. Na miejsce dotarliśmy o około 22.30, opłacało się tyle jechać miejsce było piękne i z dala od jakiegokolwiek miasta, zajęłam własny domek wypoczynkowy, po czym lekko się odświeżyłam i zmęczona zasnęłam pozostali chyba też.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Rozdział 1 Nic do stracenia.
Obudziłam się rano wraz z pierwszym promykiem słońca, była dopiero 7 rano a grzało nie miłosiernie,są wakacje a ja wstaje tak wcześnie, przez te koszmary już nawet sen nie sprawia mi przyjemności.Tata wczoraj mi oznajmił że ma dla mnie niespodziankę, trochę się boje tej niespodzianki.. no ale nie ma co dramatyzować.Po porannym przemyśleniu stwierdziłam że muszę się ogarnąć, wzięłam prysznic, lekko się umalowałam i założyłam krótkie jeansowe spodenki, trampki za kostkę i bluzkę na grubych ramiączkach z logo Black Sabbath, swoją drogą lubiłam taki styl.Po upływie 30 minut siedzenia i nic nie robienia stwierdziłam że zejdę na dół i zrobię dla mnie i dla taty śniadanie.Dziwnę że akurat dzisiaj nie pracuje..Postanowiłam że zrobię mój specjał czyli płatki z mlekiem a do tego kawa.Nigdy nie umiałam gotować ale jakoś sobie bez tego radziłam.Po za laniu kawy usłyszałam jak ktoś schodzi po schodach, oczywiście był to mój zaspany i nieogarnięty tatuś, nie pojmuje jak taki mężczyzna może być managerem rockmanów.
Hej córuś, widzę że zrobiłaś śniadanie-przywitał się.
No hej, a no jakoś tak mnie natchnęło- powiedziałam po czym się uśmiechnęłam.Porozmawialiśmy jeszcze chwile o rzeczach ważnych i mniej ważnych w końcu nie wytrzymałam i spytała.
Co to za niespodzianka?
Aaa no właśnie, zapomniałbym-powiedział po czym zaśmiał się pod nosem.
Więc tak wyjeżdżam z chłopakami z zespołu na 2 miesięczne wakacje i to już jutro, z dala od cywilizacji, potrzebują tego, a ty pojedziesz z nami.Z tego co wiem to nie masz żadnych planów na wakacje.
Coo!? Mam jechać z bandą rozwrzeszczanych rockmanów na wakacje-spytałam lekko poirytowana, męczyło mnie to ze tata planuje mi życie.
No tak, przecież oni nie są tacy źli-stwierdził po czym wstał, pożegnał się i wyszedł coś załatwić.
No super-powiedziałam sama do siebie, już to sobie wyobrażam..oni pewnie nawet nie chcą żebym z nimi jechałam, zaraz przecież oni mnie nawet nie znają, nawet nie wiem czy tata im mówił o tym że ma córkę no ale cóż i tak nie mam wyjście, muszę jechać bo tata w życiu mnie samej w domu nie zostawi.Resztę dnia spędziłam na pakowaniu się i obijaniu, tata wrócił pod wieczór też się spakował zjadł kolację i poszedł spać ponieważ rano o 6 już wyjeżdżamy.Ja rozmyślałam jeszcze przez chwilę o przeszłości i o tym co przyniosą mi tegoroczne wakacje po czym udałam się w krainę morfeusza.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Prolog:
Czasem mam wrażenie że szczęście się ode mnie odwróciło.. za każdym razem rozczarowuję się na nowo.Dlaczego nie mogę być po prostu szczęśliwa?
Po śmierci mamy już nic nie jest takie same, nawet tata się zmienił, stał się nad opiekuńczy tak jakby się bał że również straci mnie.Tegoroczne wakacje zapowiadają się po prostu świetnie.. banda rockmanów i Ja, co ten mój tata znów wymyślił..
  • awatar Moda1234.70: Bardzo ciekawe :)
  • awatar ♥ My World ♥: Ciekawie .. bardzo ^^ Zapraszam do mnie :) Mam prosbe : Bys moga skomac ten wpis magicznykotekxd.pinger.pl/m/21108432 ... głownie chodzi o to czy masz gmail .. plis dla ciebe to chcila a dla mnie bardzo wiele + jak masz troszu czasu zadaj jakies pytanka na yt magicznykotekxd.pinger.pl/m/20919923 :)
  • awatar Wierzyć w ciepło dni ❤: Nigdy nie jest tak źle żeby nie mogło być gorzej, jak się sypie to rusz tyłek i nie czekaj aż Ci ktoś pomoże.. Ludzie to kurwy. -.-
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Bohaterowie:
Axl Rose: Spontaniczny, wesoły, porywczy i agresywny.Ludzie postrzegają go jako tego "złego". Razem z przyjaciółmi założył zespół i który odnosi coraz większe sukcesy, jest frontmanem i liderem grupy.Nikt tak na prawdę nie wie że w głębi serca Axl jest wrażliwym i romantycznym facetem.

Saul Hudson (Slash): Ten piękny kudłacz jest uzależniony od muzyki, Jack'a Danielsa i kobiet.Twierdzi że jego jedyną prawdziwą miłością jest gitara, w zespole gra na gitarze prowadzącej.Na ogół spokojny, wesoły i tajemniczy.

Michelle Young: Ta piękna i niewinna dziewczyna skrywa mroczną przeszłość.Na ogół miła,wesoła ale bywa też porywcza i agresywna, nie angażuje się w znajomości z facetami ponieważ kiedyś została bardzo zraniona.

Steven Adler:Miły i spokojny facet, jednak mocno uzależniony od alkoholu i narkotyków.Potrafi spędzić cały dzień w łóżku.Potrafi dobrze słuchać i doradzać.W zespole gra na perkusji

Duff McKagan:Miły i radosny blondynek jednak kiedy wypije za dużo zmienia się nie do poznania.W zespole jest basistą, lubi imprezować i flirtować z dziewczynami.

Izzy Stradlin:Tajemniczy i zamknięty w sobie facet.Lubi spędzać czas w samotności.W zespole gra na gitarze rytmicznej.W wolnym czasie pisze piosenki, uzależniony od alkoholu i narkotyków.

John Young:Manager zespołu i tata Michelle.
 

 
Heeej ludzie! =D
Od dzisiaj zaczynam pisać opowiadanie o Guns n' Roses, zapraszam na mojego bloga fanów oraz
ludzi którzy po prostu lubią czytać! ^^
Mam nadzieje że będziecie często wpadać, czekam z niecierpliwością na komentarze!